wróć kategoria: kocięta  
Kawuś
KawuśKawuś

wirtualnie przez:

Aguteks

KAWUś

17 lipca 2007 umarł Kawuś... Wciąż nie możemy w to uwierzyć. W walce o Kawusia już kilka razy byliśmy na krawędzi, ale przyszedł wreszcie moment, w którym uwierzyliśmy w zwycięstwo. To był wieczór, a kotuszek wyłożył się wygodnie na jednym z nas i zaczął się bawić, mrucząc rozkosznie. Byliśmy szczęśliwi. Przez wiele dni trwała straszna walka z kolejnymi kłopotami. Dwie operacje oka, karmienie przez sondę, codzienne wizyty u lekarza. I wreszcie ten wieczór. 16 lipca 2007 chcieliśmy wpisać w życiorys Kawusia, jako datę nowego początku. Niestety, zamiast tego przyszedł poranek 17 lipca jak z koszmaru. Kawuś był obolały i niespokojny. Kiedy uznaliśmy po krótkiej obserwacji, że ten stan to nie nasze urojenie, pognaliśmy do lecznicy. Malec dostał leki, myśleliśmy, że to znowu kolka, że przejdzie. Nie przeszło. Zawracaliśmy z drogi do domu, bo nasz kochany kocik coraz bardziej cierpiał. Zapadła decyzja o operacji. Lekarze byli w szoku. Koteczek miał w brzuszku ropień na ropniu, zniszczoną wątrobę… Był bez szans. Zasnął spokojnie, już bez bólu. Przez wiele dni wspólnej walki, ciągłej gotowości, ciągłego bycia razem związaliśmy się z nim tak bardzo, że wciąż trudno nam przyjąć do wiadomości jego odejście. Był wspaniałym, dzielnym, cudownym kotkiem, którego zabiło ludzkie zaniedbanie. Miałby szansę, gdyby ktoś, kto go znalazł nie czekał wiele dni z udzieleniem mu właściwej pomocy. Jesteśmy smutni, źli i rozgoryczeni. Przepraszamy Cię kotku, za tych ludzi i za to zło, które na Ciebie spadło.

Cukierek, Mleczko i Kawuś - znalezione w zakładzie pracy, osierocone maluchy trafiły do nas po 4 dniach od momentu znalezienia, w strasznym stanie, 24 czerwca 2007 r. Skrajnie odwodnione, brudne, chore. O Cukierka walczyliśmy przez 3 dni bez ustanku. Pomoc nadeszła jednak za późno. Gdyby otrzymał leki, kroplówki kilka dni wcześniej, najprawdopodobniej udało by się go uratować. Był słodkim, dzielnym, małym kotkiem. Umarł nad ranem, 27.06.2007 r. Zostali dwaj braciszkowie - Mleczko i Kawuś. Dzięki lekom i kroplówkom udało nam się postawić ich wstępnie na łapki. Kawuś jest już po operacji usunięcia martwej części gałki ocznej i zszycia powiek - jego lewe oko jest w strasznym stanie, nigdy nie będzie na nie widział, być może za kilka miesięcy trzeba będzie je usunąć. Na razie jest za mały na taką operację i jedyne co możemy robić, to jak najlepiej chronić go i zwalczać stan zapalny.