![]() |
kategoria: koty | ||||
DZIKA
Dzika umarła w nocy z 24 na 25 lutego 2008 r. Zauważyliśmy, że jest w gorszej formie, schudła. Zastanawialiśmy się dlaczego i zaplanowaliśmy dla niej badanie krwi. Nie zdążyliśmy.:( Ta dzika koteczka była u nas bardzo długo. Przez długi czas nie akceptowała nas wcale. W ostatnich tygodniach zmieniła się – Ewelina, która pracowała nad jej oswojeniem osiągnęła wielki sukces – Dzika pierwszy raz mruczała dotykana, pierwszy raz podsuwała główkę do głaskania. Żałujemy, że nie mogła się dłużej nacieszyć tą szczególną więzią z człowiekiem, któremu zaufała. Dzika była kotem praktycznie nieadopcyjnym – złapana bezmyślnie przez osobę, która ją dokarmiała, trafiła do azylu. Od roku leczyliśmy ją na astmę, wiedząc, że choroba i to, że Dzika nigdy nie nauczyła się korzystać z kuwety, praktycznie przekreśla jej szanse na dom. Mamy nadzieję, dzięki troskliwej opiece ze strony wolontariuszy zajmujących się kotami w kociarni, udało się nam dać Dzikiej choć jego małą namiastkę. Żegnaj kiciu, będziemy o Tobie pamiętać. Odeszłaś kochana i akceptowana. Dzika była czyjaś, bo mieszkała w Azylu pod netową opieką Kaski i MajkiA - dziękujemy!
Kotka, która została bezmyślnie odłowiona na jednym z tarnogórskich podwórek i dostarczona wraz ze zdziczałym kocurkiem (jej synkiem) do azylu... Kiedy trafiła do nas zimą 2005 roku, była skrajnie przerażonym stworzeniem, które zamierzaliśmy po sterylizacji wypuścić z powrotem, na znanym jej terenie. Jednak, jak się okazało, jej nieufność do innych kotów stopniała, jakoś ułożyła sobie z nimi stosunki... W sytuacji, w której zmuszono nas do wzięcia za nią odpowiedzialności, podjęliśmy trudną decyzję o niewypuszczaniu jej z powrotem. Jeśli ma szansę na dom, to taki, w którym ktoś zaakceptuje fakt, że kotka długo będzie nabierała zaufania, że być może nigdy nie będzie ufnym kotem, że będzie wymagała, przynajmniej na początku, wiele cierpliwości. Dzika znakomicie nadaje się jako kolejny kot w domu dotrzyma towarzystwa innym kotom, sama będąc niekłopotliwa i bardzo łagodna. Jednak jedno jest pewne - przygarnięcie Dzikiej będzie daniem domu kotu niemal bez szans na adopcję. Obawiamy się, że jej charakter uniemożliwi znalezienie domu. To właśnie z uwagi na takie przypadki, tak mocno nalegamy na to, by nie odławiać dziko żyjących dorosłych kotów i nie przywozić ich do azylu. Dla wielu z nich oznacza to śmierć, dla jeszcze innych podszytą ciągłym strachem wieloletnią wegetację gdzieś w ciemnym kącie, pod regałem, dla innych dożywocie z dala od miejsca, w którym nauczyły się żyć. Pomyślcie o tym, zanim odłowicie dzikiego kota i zawieziecie go do azylu... Dzikie koty żyją dziko. Dzika została zaszczepiona, a 14 marca 2005 roku została wysterylizowana. AKTUALIZACJA Dzika od początku 2007 roku jest leczona w kierunku astmy. Leczenie przynosi dobre rezultaty, w tej chwili ogranicza się do podawania leku przeciwzapalnego raz w miesiącu (zapobiega to skutecznie atakom duszności)
Dzika umarła w nocy z 24 na 25 lutego 2008 r. Zauważyliśmy, że jest w gorszej formie, schudła. Zastanawialiśmy się dlaczego i zaplanowaliśmy dla niej badanie krwi. Nie zdążyliśmy.:( Ta dzika koteczka była u nas bardzo długo. Przez długi czas nie akceptowała nas wcale. W ostatnich tygodniach zmieniła się – Ewelina, która pracowała nad jej oswojeniem osiągnęła wielki sukces – Dzika pierwszy raz mruczała dotykana, pierwszy raz podsuwała główkę do głaskania. Żałujemy, że nie mogła się dłużej nacieszyć tą szczególną więzią z człowiekiem, któremu zaufała. Dzika była kotem praktycznie nieadopcyjnym – złapana bezmyślnie przez osobę, która ją dokarmiała, trafiła do azylu. Od roku leczyliśmy ją na astmę, wiedząc, że choroba i to, że Dzika nigdy nie nauczyła się korzystać z kuwety, praktycznie przekreśla jej szanse na dom. Mamy nadzieję, dzięki troskliwej opiece ze strony wolontariuszy zajmujących się kotami w kociarni, udało się nam dać Dzikiej choć jego małą namiastkę. Żegnaj kiciu, będziemy o Tobie pamiętać. Odeszłaś kochana i akceptowana. Dzika była czyjaś, bo mieszkała w Azylu pod netową opieką Kaski i MajkiA - dziękujemy!
Kotka, która została bezmyślnie odłowiona na jednym z tarnogórskich podwórek i dostarczona wraz ze zdziczałym kocurkiem (jej synkiem) do azylu... Kiedy trafiła do nas zimą 2005 roku, była skrajnie przerażonym stworzeniem, które zamierzaliśmy po sterylizacji wypuścić z powrotem, na znanym jej terenie. Jednak, jak się okazało, jej nieufność do innych kotów stopniała, jakoś ułożyła sobie z nimi stosunki... W sytuacji, w której zmuszono nas do wzięcia za nią odpowiedzialności, podjęliśmy trudną decyzję o niewypuszczaniu jej z powrotem. Jeśli ma szansę na dom, to taki, w którym ktoś zaakceptuje fakt, że kotka długo będzie nabierała zaufania, że być może nigdy nie będzie ufnym kotem, że będzie wymagała, przynajmniej na początku, wiele cierpliwości. Dzika znakomicie nadaje się jako kolejny kot w domu dotrzyma towarzystwa innym kotom, sama będąc niekłopotliwa i bardzo łagodna. Jednak jedno jest pewne - przygarnięcie Dzikiej będzie daniem domu kotu niemal bez szans na adopcję. Obawiamy się, że jej charakter uniemożliwi znalezienie domu. To właśnie z uwagi na takie przypadki, tak mocno nalegamy na to, by nie odławiać dziko żyjących dorosłych kotów i nie przywozić ich do azylu. Dla wielu z nich oznacza to śmierć, dla jeszcze innych podszytą ciągłym strachem wieloletnią wegetację gdzieś w ciemnym kącie, pod regałem, dla innych dożywocie z dala od miejsca, w którym nauczyły się żyć. Pomyślcie o tym, zanim odłowicie dzikiego kota i zawieziecie go do azylu... Dzikie koty żyją dziko. Dzika została zaszczepiona, a 14 marca 2005 roku została wysterylizowana. AKTUALIZACJA Dzika od początku 2007 roku jest leczona w kierunku astmy. Leczenie przynosi dobre rezultaty, w tej chwili ogranicza się do podawania leku przeciwzapalnego raz w miesiącu (zapobiega to skutecznie atakom duszności)
tak




