![]() |
kategoria: kocięta | ||||
EKLERKA
30 stycznia 2008 r. był dla Eklerki i jej przyjaciela Franka wspaniałym dniem. Franek i Eklerka znaleźli dom, wspólny! O niczym innym nie mogliśmy marzyć. Nowa Opiekunka kociaków wzięła dla nich, by móc poświęcić im jak najwięcej czasu w pierwszych dniach, urlop:) Koty zaaklimatyzowały się błyskawicznie. Biegają radośnie po całym domu, a w wolnych chwilach podglądają .... chomika!:) Jesteśmy bardzo szczęśliwi - takie adopcyjne cudowności dają nam mnóstwo siły.:) Eklerką w oczekiwaniu na dom opiekowała się Stara Klara - dziękujemy!:)
Eklerka, siostrzyczka Kremówki, trafiła pod naszą opiekę 16 stycznia 2008 r. Akcja ratowania Eklerki trwała prawie dwa dni - koteczka bała się tak bardzo, że nie pozwalała się do siebie zbliżyć. Relacja Basi: "Właściwie się poddałam i nie wierzyłam, że jeszcze kiedyś malucha zobaczę. Jednak wczoraj rano wstąpiłam na to podwórko po drodze do pracy. Kota zobaczyłam na schodach do których nie miałam dostępu i musiałam wezwać ekipę z drabiną, żeby tam wejść. Oczywiście do pracy na czas już nie dotarłam. Ekipa przyszła i efekt był taki, że spłoszyli mi kota, który zwiał do innej piwnicy niż poprzednio przez szparę w drzwiach. Piwnica ciemna, duża i bez szans na znalezienie kota. Założyłam nowy łańcuch z nową kłódką , uszczelniłam szparę w drzwiach, żeby kot nie wyszedł i poszłam do pracy. Popołudniu zaniosłyśmy z Haliną klatkę łapkę z jedzonkiem i znowu zamknęłam piwnicę. O godz. 22.00 tym razem a sąsiadem (jakoś tak sobie pomyślałam, że się przyda) poszłyśmy po klatkę z kotem. Klatka oczywiście była, nawet zamknięta, ale kota w środku nie było. Zablokowałam drzwi i zaczęliśmy szukać kota. Wyglądało to chyba przekomicznie, ale wcale mi się śmiać nie chciało, bo wiem jak trudno złapać wystraszonego kotka. Sąsiad szedł przodem z wielkim kocem, żeby na kota zarzucić, Halina uzbrojona była w ręcznik, a ja dwoma latarkami oświetlałam teren. Koteczka szybko namierzyliśmy i jak zaczął uciekać to my powoli za nim, żeby go zapędzić w jedno pomieszczenie i róg. Po drodze minęliśmy studzienkę z wodą w posadce. Stwierdziłam, że całe szczęście, że kociak tam nie wpadł, bo utopił by się jak nic. Studzienka była głęboka i głęboko. W momencie jak kociak zorientował się, że nie ma odwrotu przeleciał prawie po ścianie i nad nami. Za sekundę usłyszałam plusk. Wszyscy rzuciliśmy się w stronę studzienki, a sąsiad nie zastanawiając się gdzie postawić nogę wskoczył po kota.. W domu okazało się, że to kotka, mrucząca i taka sama jak jej siostrzyczka - jest identyczna. . Eklerka jest bardzo spokojną koteczką. Myślę, że te parę dni "na wolności" zostawiły u niej lęk. Za każdym razem kiedy coś trzaśnie, lub kiedy usłyszy jakiś hałas z zewnątrz, chowa się w kącik. Jest wielkim miziakiem i mruczakiem. Razem z Franusiem poznają każdy zakątek mieszkania - szafy w środku też. Eklerka delektuje się bezpieczeństwem, spokojem i ciepłem, które ma w domu. Uwielbia leżeć blisko człowieka i jest słodziutka.
30 stycznia 2008 r. był dla Eklerki i jej przyjaciela Franka wspaniałym dniem. Franek i Eklerka znaleźli dom, wspólny! O niczym innym nie mogliśmy marzyć. Nowa Opiekunka kociaków wzięła dla nich, by móc poświęcić im jak najwięcej czasu w pierwszych dniach, urlop:) Koty zaaklimatyzowały się błyskawicznie. Biegają radośnie po całym domu, a w wolnych chwilach podglądają .... chomika!:) Jesteśmy bardzo szczęśliwi - takie adopcyjne cudowności dają nam mnóstwo siły.:) Eklerką w oczekiwaniu na dom opiekowała się Stara Klara - dziękujemy!:)
Eklerka, siostrzyczka Kremówki, trafiła pod naszą opiekę 16 stycznia 2008 r. Akcja ratowania Eklerki trwała prawie dwa dni - koteczka bała się tak bardzo, że nie pozwalała się do siebie zbliżyć. Relacja Basi: "Właściwie się poddałam i nie wierzyłam, że jeszcze kiedyś malucha zobaczę. Jednak wczoraj rano wstąpiłam na to podwórko po drodze do pracy. Kota zobaczyłam na schodach do których nie miałam dostępu i musiałam wezwać ekipę z drabiną, żeby tam wejść. Oczywiście do pracy na czas już nie dotarłam. Ekipa przyszła i efekt był taki, że spłoszyli mi kota, który zwiał do innej piwnicy niż poprzednio przez szparę w drzwiach. Piwnica ciemna, duża i bez szans na znalezienie kota. Założyłam nowy łańcuch z nową kłódką , uszczelniłam szparę w drzwiach, żeby kot nie wyszedł i poszłam do pracy. Popołudniu zaniosłyśmy z Haliną klatkę łapkę z jedzonkiem i znowu zamknęłam piwnicę. O godz. 22.00 tym razem a sąsiadem (jakoś tak sobie pomyślałam, że się przyda) poszłyśmy po klatkę z kotem. Klatka oczywiście była, nawet zamknięta, ale kota w środku nie było. Zablokowałam drzwi i zaczęliśmy szukać kota. Wyglądało to chyba przekomicznie, ale wcale mi się śmiać nie chciało, bo wiem jak trudno złapać wystraszonego kotka. Sąsiad szedł przodem z wielkim kocem, żeby na kota zarzucić, Halina uzbrojona była w ręcznik, a ja dwoma latarkami oświetlałam teren. Koteczka szybko namierzyliśmy i jak zaczął uciekać to my powoli za nim, żeby go zapędzić w jedno pomieszczenie i róg. Po drodze minęliśmy studzienkę z wodą w posadce. Stwierdziłam, że całe szczęście, że kociak tam nie wpadł, bo utopił by się jak nic. Studzienka była głęboka i głęboko. W momencie jak kociak zorientował się, że nie ma odwrotu przeleciał prawie po ścianie i nad nami. Za sekundę usłyszałam plusk. Wszyscy rzuciliśmy się w stronę studzienki, a sąsiad nie zastanawiając się gdzie postawić nogę wskoczył po kota.. W domu okazało się, że to kotka, mrucząca i taka sama jak jej siostrzyczka - jest identyczna. . Eklerka jest bardzo spokojną koteczką. Myślę, że te parę dni "na wolności" zostawiły u niej lęk. Za każdym razem kiedy coś trzaśnie, lub kiedy usłyszy jakiś hałas z zewnątrz, chowa się w kącik. Jest wielkim miziakiem i mruczakiem. Razem z Franusiem poznają każdy zakątek mieszkania - szafy w środku też. Eklerka delektuje się bezpieczeństwem, spokojem i ciepłem, które ma w domu. Uwielbia leżeć blisko człowieka i jest słodziutka.
tak




